28 lutego 2015

One shot-"Jesli nie bedziesz obok bedziesz w sercu zawsze przy mnie"

One shot-"Jesli nie bedziesz obok bedziesz w sercu zawsze przy mnie"


Ona-19 letnia Violetta Castillo.Jej pasja jest muzyka jak i podroze.Ma chlopaka Diego,ktorego poznala na jednej z swoich podrozy.Czy Verdas wniesie cos do jej zycia?
On-20 letni Leon Verdas.Jego pasja jest muzyka.Jego ojciec posiada Studio on beat gdzie doksztalca sie i spelnia swoje marzenia.Jest typem "babiarza" i nalezy do BadBoys,do ktorych nalezy rowniez Diego.
*Violetta*
Diego,no ile mozna ukladac wlosy?-powiedzialam pukajac do drzwi samolotowej lazienki
-No co?Musze byc ladny- odpowiedzial
-Ty i tak zawsze jestes ladny
-No wiem-wyszedl z lazienki i poprawil teatralnie grzywke
-Prosze zajac miejsca i zapiac pasy-uslyszalam glos jednej ze stewardes
-Chodz Diego...Bo....Bo...Zostawilam szminke na fotelu!-wymyslilam szybko jakas wymowke
-Yhym..-chwycil moja dlon i udalismy sie w strone naszych miejsc
-No to..Po co ci byla ta szminka?-zapytal z lobuzerskim usmieszkiem
-Dziekuje ze mi przypomniales-chwycilam szminke malinowa i posmarowalam obficie usta.
-Kocham cie-szepnelam i pocalowalam go
-uu malinowe-powiedzial gdy oderwalismy sie od siebie
-Ide po wode-powiedzialam wstajac z fotela.Kierowalam sie w strone barku gdy ktos wylal na mnie wode.Mial piekne szmaragdowe oczy...I wlosy postawione na zel...Violka ogani sie masz chlopaka!
-Oj przepraszam zamyslilam sie-powiedzialam
-Nie to moja wina,sorry-nastala chwila ciszy
-Przepraszam-przeprosilismy sie jednoczesnie
-Leon-podal mi dlon
-Violetta,ale wszyscy mowia mi Vilu-nasze dlonie sie zlaczyly a ja poczulam przyjemny prad w calym ciele.Nawet przy Diego tak sie NIGDY nie czulam.
-No to skad jestes?-zapytal
-Buenos Aires,wracam z podrozy do Europy z moim chlopakiem-poczulam turbulecje
-Oo ja tez-pokazal mi rzad bialych zabkow
-Przepraszam musze juz isc ale milos..To znaczy milo sie rozmawialo.Masz tu moj numer napewno sie spotkamy.-podalam mu wizytowke.Nie wiem dlaczego,ale pocalowalam go w policzek i odeszlam w strone Diego
-Mam byc zazdrosny?-zapytal
-Nie,to ty na zawsze bedziesz moim ksieciem
-Co powiesz na bara-bara w lazience?-zasmial sie
-Porabalo cie?
-Moze..
*Leon*
Kiedy szla do Diego posmutnialem.Spodobala mi sie
-Fajna dupa do przelecenia-pomyslalem kiedy ja zobaczylem.A potem kiedy nasze dlonie sie polaczyly...Nie czulem sie tak przy zadnej dziewczynie...Czuje ze polaczy nas cos wyjatkowego...
-Violetta Castillo-szepnalem do siebie spogladajac na wizytowke
*Nastepnego dnia Violetta*
Obudzilam sie w swoim pokoju,nie chetnie wstalam z lozka i spojrzalam na wyswietlacz telefonu,ktory lezal podlaczony do ladowarki na stoliku nocnym.
-1 nie odebrana wiadomosc-kliknelam w wiadomosci
Czesc tu Leon,poznalismy sie w samolocie.Chcialbym cie lepiej poznac i pokazac ci jedno fajne miejsce.Zadzwon kiedy bedziesz mogla.
Leon
Po przeczytaniu wiadomosci zadzwonilam do niego.
-Halo?-odezwal sie
-Hej,tu Violetta
-O czesc Vilu
-Przeczytalam sms'a dzis nie mam planow.Mozemy sie spotkac.
-Na serio?-spytal zdziwiony-Ok.to przyjade po ciebie o 13.Wyslij mi adres sms'em
-Ok,to do zobaczenia-rozlaczylam sie i wyslalam mu obiecanego sms'a z adresem.Spojzalam na zegar
-12-pomyslalam.Musze byc piekna!Wowowo...Poczekaj Viola ty masz chlopaka nie idzesz na RANDKE tylko na spotkanie ze znajomym.Umylam i wysuszylam wlosy.Wybralam mietowa sukienke,rozowa dzinsowa kurtke i bezowe buty na kotrurnie.Wlosy upielam w kok.Uslyszalam dzwonek do drzwi.
-Ja otworze!-krzyknelam wychodzac z pokoju.Zeszlam na dol w celu otwarcia drzwi
-Diego?Co ty tu robisz?-zapytalam zdziwiona
-No co nie cieszysz sie?-pocalowal mnie w policzek.Juz nie czuje tego samego co kiedys.
-Po co przyszedles?-ujrzalam za Diego Leona
-Hej mala-Leon pocalowal mnie w policzek
-Leon-przywital sie z przyjcielem
-Aaa to o Viola jest twoja dziewczyna?
-No tak-pocalowal moje czolo
-Dobrze ja juz ide pa-Diego ruszyl w strone furtki
-Idziemy?-odezwal sie Leon wyciagajac w moja strone reke
-Tak-chwycilam ja.Znowu poczulam ten przyjemny prad.I poszlismy
-No to czym sie interesujesz?-zapytal
-No podrozami i muzyka
-O ja tez lubie muzyke.Moj tata jest wlascicielem Studia on beat
-Slyszalam o tej szkole.Podobno jest swietna
-Ok,to chodz-pobieglismy i znalezlismy sie przed studiem
-Akurat sa zapisy.Chodz zapisze cie-pociagnal moja reke w strone pokoju nauczycielskiego
-Czesc tato-powiedzial
-Dzien dobry-przywitalam sie
-Martin Verdas-podal mi dlon
-Violetta Castillo-uscisnelam jego dlon
-Viola chcialaby sie zapisac do studia-powiedzial za mnie mlodszy Verdas
-Ok to zapraszam-zaprowadzil mnie do sali
-Napisalas jakas piosenke?-zapytal Martin
-Tak mam taka jedna macie pianino?-Leon przyniosl mi instrument a ja zaczelam spiewac
Te Esperare
-To bylo swietne!-obywdaj zaczeli klaskac,gdy nagle do sali weszli jacys chlopacy.W tym Diego i zaczeli sie witac z Leonem
-To Violetta-Diego obial mnie ramieniem
-Vilu to jest Fede,Marco i Maxi
-Czesc-Przywitalam sie
-Ok Leon ja juz pojde.Diego zostan ja przyjde wieczorem-pocalowalam Diego w policzek
-Dziekuje za wspaniale popoludnie-Pocalowalam GO w USTA bardzo namietnie PRZY DIEGO i ucieklam.Boze co ja zrobilam
-Violetta!-uslyszalam za soba
-Leon!-wtuliam sie do niego
-Fack!-krzyknal-Diego..
-Uciekajmy!-powiedzialam
-Violu...
-Tak?
-Ja...-Diego przywalil mu w twarz i upadl
-Leon!-uchywilam sie nad nim
-Zobacz co zrobies!-plakalam,obrocilam sie a jego juz nie bylo
-Leon...Leon...
-Violu...Violu...Kocham Cie...
-Pieprzysz glupoty
-Nie ja na serio mowie...
*Nastepnego dnia Leon*
-Hej Fede-przywitalem sie
-Hej Diego-przywitalem sie
-Leon jestes wywalony z BadBoys
-Ze co kuffa?
-To!-odszedl
-Hah musisz sie zemscic...
-Jak?-zapytalem
-Zaklad ze nie odbijesz Diego Violi?
-Zaklad!Odbije ja z palcem w dupie!
-To zaklad...
-Violu!-uslyszalem Diego a ja podszedlem blizej
-Violu..Wyjdziesz za mnie?-uslyszalem slowa ktore wywolaly we mnie gniew.Ona uciekla
-Violetta!-krzyknalem
-Leon!-wtulia sie we mnie
-Ty zawsze jestes kiedy  cie potrzebuje
-Violu...Kocham cie-szepnalem do jej ucha
-Ja..Ciebie tez..-pocalowala mnie.To juz bedzie zawsze...Tak samo...Tak samo pocieszajaco...Wkrotce juz bedzie tak co rano...
-Musze zerwac z Diego-plakala
-Pomoc ci?-zapytalem
-T..Taak...-szlochala i poszlismy w strone studia
-Diego...-zaczalem
-Diego to...koniec-rozplakala sie jeszcze bardziej  i wtulia sie we mnie jeszcze bardziej
-Dalas rade-wyszlismy ze studia
-Leon...Ja chce byc tylko z toba...To ty jestes dla mnie wszystkim.To dla ciebie moge zyc...Zawsze kiedy chwytam cie za reke czuje ze mozemy wszystko...Po prostu kocham cie-kiedy wypowiedziala ostatnie slowa...Rozplakalem sie...Poprostu poryczalem jak maly dzieciak.
-Ja tez cie kocham...-i wtedy nadeszla chwila juz druga...Pocalunek...Juz zawsze bedzie mnie tak uspokajal...
-Ja juz pojde-powiedziala calujac mnie w policzek
-Violetta!-uslyszalem Fede
*Violetta*
Podeszlam do Fede,ktory mnie wolal
-Co jest?-zapytalam
-Chodzisz z Verdasem-zrobil zdziwiona mine
-Tak,a co?
-Powiedzial ci o zakladzie?
-Jakim zakladzie?
-Zalozyl sie zemna ze odbije cie Diego
-Aha,ale nie musial...Moj dzielny rycez..Sama z nim zerwalam
*2 lata pozniej Violetta*
Jak ta piekna historia Verdasow sie skonczyla?Jak juz mozecie sie domyslic wzielismy slub,mamy mala coreczke-Martine.Co do Diego...Wyjechal do Madrytu z...Lara.Teraz tworzymy szczesliwa rodzine
-Wiesz co?-powiedzial-gdybym cie nie poznal teraz nie bylo by mnie na tym swiecie
-Wiem mnie tez...-pocalowalam go
-Sluchaj musze jechac do Madrytu na dwa dni.Mam tam koncerty.-powiedzialam
-Ok,wyjezdzasz jutro rano?-zapytal i zrobil mine nr.35 chyba nie mowisz tego na serio?
-Tak,niestety...-spojzalam na zegar
-chodz spac-wzial mnie na rece
*nastepnego dnia*
-Pani Verdas...-szepnal mi do ucha-Spoznisz sie na samolot
-Yhym...Juz wstaje-wstalam.Ubralam i uczesalam sie.Poszlam jeszcze do pokoju Martiny i pocalowalam jej policzek
wzielam walizke i zeszlam na dol
-Kocham cie-powiedzialam i pocalowalam go namietnie
-Ja ciebie tez-przez okno zauwazylam limuzyne
-Pamietaj zawsze bede przy tobie.Jak nie obok to tutaj-wskazalam na jego serce i wyszlam z domu
*Leon*
Jakas godzine po wyjsciu Violi usiadlem w salonie i wlaczylem wiadomosci
-Samolot lecacy z Buenos Aires do Madrytu o numerze 313 rozbil sie na granicy Argentyny nikt nie przezyl.Na pokladzie byla slynna piosenkarka Violetta Verdas,pamiec o niej i jej muzyce pozostanie na dlugie lata-uslyszlem tragiczna wiadomosc,zaczalem plakac.Zadzwonilem do Fede
-Leon,co jest?-zapytal
-Violetta nie zyje!-Fede rowniez sie rozplakal
*Godzine pozniej*
Wszyscy siedza w salonie i placza nie moga pogodzic sie ze strata Violi.Ze nie zobaczy jak jej  coreczka mowi "mama".Jak stawia pierwsze kroki.Spojrzalem na wszystkich,brazowe oczy Tini,usta Fran.Wyszedlem na zewnatrz.Spojrzalem w gwiazdy..
-Mialas racje Violu jesli nie bedziesz obok bedziesz w sercu zawsze przy mnie..

3 komentarze:

  1. Ohhh.... Myślałam, że sie rozryczę! ")
    Urocze....

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie to piękne :-) Jak by ktoś to wyreżyserował na pewno bym to oglądała.
    Bardzo wzruszające .
    A przy okazji zapraszam do mnie : http://lenettanaszahistoriazyciaopowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O luju!To musi być sprawka ilumiatów!Ja tu czytam,odświeżam stronę i tu twój komentarz się pojawił!Dziękuję, na pewno dostałabym Oscara xDD Witam na blogu :) Zapraszam na drugi blog :) Opowiadania-o-doroslej-leonettcie.blogspot.com

      Usuń