26 lutego 2015

Rozdzial XXVI-"Ostatni wystep...Is new life..."

*Violetta*
-Jak to "jest problem"?-zapytałam
-No Tinita poszła na spacer w przedszkolakami
-Uf..Niech mnie pani nie straszy.Usiądziemy i poczekamy.
-To proszę zapraszam napijemy się kawy-wskazała biuro
-Z chęcią.Leon idziesz?
-Tak..Tak idę-chwyciłam jego rękę.Była bardzo miła atmosfera,ale przypomniało mi się że jesteśmy umówieni na to oglądanie apartamentu.
-Przepraszam na chwilkę muszę zadzwonić-wstałam z krzesła i chwyciłam telefon z torebki.Wykręciłam numer do agentki nieruchomości
-Dzień dobry z tej strony Violetta Verdas
-Violetta?-usłyszałam mamę...Leona?!
-O dzień dobry pani nie wiedziałam że to z panią rozmawiam-zachichotałam
-Takie śmiechy z agentką nieruchomości?-objął mnie w tali Leon
-Lajon to twoja mama-zaśmiałyśmy się
-CO?!-zapytał zdziwiony
-No to.A no i nie możemy dzisiaj obejrzeć mieszkania-oznajmiłam
-Dobrze.To miłego dnia dzieciaki...-przerwał jej Leon
-Mamo...
-Oj już dobrze dobrze pa
-Pa!-rozłączyłam się
-A ty zawsze musisz się wtrącić-spojrzałam na telefon
-Poczekaj dzwoni Gregorio.Teraz zamknij dziób!-odebrałam
-Halo?Gregorio
-Dzień dobry Violu
-Dzień dobry,co cię do mnie sprowadza
-W piątek organizujemy koncert i chcemy żebyś ty z Leonem zaśpiewali.
-Aha,to super na pewno będziemy
-Jutro o 8:00 próba w auli.Bądźcie na czas
-Dobrze.Do zobaczenia-rozłączyłam się.Zauważyłam Tini
-Tata!-Wskoczyła Leonowi na ręce-Mama?-zapytała zdziwiona
-No co mamy swojej nigdy nie widziałaś?-zaśmiałam się
-Mama!-Krzyknęła i z ramion Leona wychyliła się żeby mnie przytulić
-A no właśnie w piątek mamusia i tatuś mają występ w studio-powiedziałam
-To czemu ja o niczym nie wiem?-zapytał
-teraz już wiesz-zaśmiałam się.Pełni radości spakowałam mnie i Tini i pojechalismy do domu
*Piatek-dzien wystepu*
Po wystepie..."Hola Madryt".Zdecydowalismy ze chcemy zaczac nowe zycie zdala od tego co sie tu wydarzylo.Bedziemy tesknic za wszystkimi,ale mamy nadzieje ze kiedys wrocimy do BA spelnieni i szczesliwi.Weszlismy na scene...Rozlegly sie pierwsze nuty piosenki
"Abrazame y Veras".Wszystko zninkelo...Bylismy tylko ja i on...A ten pocalunek...Awww :* Az mi sie goraco zrobilo...No i tak wygladalo moje dotychczasowe zycie...Teraz lece do Madrytu trzymajac Leona za reke.Jest to dosc trudne,bo na moich kolanach spi Martina...Teraz zaczynamy nowy rozdzial w moim zyciu...-skoczylam opisywac to co sie dzialo w moim zyciu.Zamknelam laptopa.Teraz powracam do Madrytu.Miejsca gdzie zostalo zaczete to opowiadanie..Nie no historia,ktora jest calkowicie prawdziwa.Wszystkie sytuacje opisywalam,kiedy moglam.Mam nadzieje ze ksiazka "Po prostu Vilu" bedzie bardzo sie podobala czytelnika
-Leon..Nawet nie wiesz jak cie kocham-oparlam glowe na jego ramieniu
-Nie,bo ja cie bardziej...Ostatni wystep...
-Is new life...-powiedzielismy jednoczesnie
************************************
Rozdzial zostal skopiowany z bloga o doroslej Leonettcie.Jak juz mowilam ten blog zostaje zawieszony do odwolania.
Beso :* Wiktoria Verdas

1 komentarz: